Uczenie się od mężczyzn, którzy uchodzą za „naturalnie atrakcyjnych” dla kobiet wymagać może tego aby nie być naiwnym, zaglądania głęboko w kod, i filtrowania tego co oni mówią, robią i co radzą. Niestety często mężczyzna, która chce polepszyć swoje relacje z kobietami i sięga po „pomoc” mężczyzny, który uchodzi za „naturala”, nie posiada cech i zdolności, które pozwolą mu oddzielić ziarno od plew i na to aby nie wyszedł on poobijanym z procesu „edukacji”.
Podam Ci tutaj z życia wziętą i pouczającą historię.
Wraz z innym trenerem, (gdy już byliśmy na późniejszym etapie naszego rozwoju) wybraliśmy się na szkolenie do opisanego w książce „Gra” trenera relacji damsko męskich, który uchodził za „naturala”. Faktycznie miał on wiele cech mężczyzn, którzy za „naturali” uchodzą. Nie był on jednak świadomy tego, że zajmujemy się sferą relacji damsko męskich i nie przychodzimy do niego po typową pomoc w rozwiązaniu problemów w sferze relacji damsko męskich tylko przychodzimy po dodatkową wiedzę, nowe punkty widzenia i nowe umiejętności towarzyskie. Nie wiedział on więc, że wchodzi w kontakt z ludźmi, którzy byli już na rozmaitych szkoleniach, mają swoje doświadczenia i już swoje wiedzą.
Ten trener okazał się dosyć zwodniczy. Ukradkiem i niby całkowicie w niewinnym celu wyciągnął kontakt od kobiety, z którą rozmawiał mój znajomy trener. Potem ukradkiem zaczął wysyłać tej kobiecie „życzenia”. Założył on błędnie, że kobieta o niczym nie powie polskiemu trenerowi. Zagraniczny trener był po prostu w pewnym sensie śliskim typem, który udawał przyjaciela, a za plecami swoich uczniów próbował „uwodzić” kobiety, które poznawali i przedstawiali mu jego uczniowie. Zmyślnie wykorzystywał on na nieświadomych uczniach dynamiki statusowe i pozytywne odniesienie swoich uczniów do niego. Wielu uczniów kompletnie nie poznawało się na tym co ten człowiek wyprawiał. Okazywali mu oni bardzo dużo zainteresowania i darzyli szacunkiem na oczach kobiet, które poznawali. W nagrodę on za ich plecami te kobiety „uwodził”. Skutkowało to często tym, że kobieta traciła szacunek do naiwnego i nieświadomego kursant, którym była zainteresowana do chwili, w której nie zdała sobie sprawy, że okazuje on szacunek mężczyźnie, który za jego plecami działa na jego szkodę. Można więc powiedzieć, że zagraniczny trener wspinał się po plecach swoich kursantów wprost do serc kobiet, które poznawali kursanci i w swojej życzliwości mu przedstawiali.
Oczywiście aby była jasność – To co miałem wziąć dla siebie ze szkolenia z zagranicznym trenerem to wziąłem i kompletnie niczego nie żałuję. Przedstawiłem tutaj także jedynie drobny i dosyć zgniły wycinek tortu.
Wróćmy teraz do „naturali”.
Jeden na stu a być może nawet i jeden na tysiąc mężczyzna nauczy się nieświadomie skutecznych wzorców myślenia, czucia i działania, które sprawią, że będzie on skutecznie skłaniać kobiety do „podchodzenia”. Mówię tutaj o mężczyźnie, który wyuczy się skutecznych wzorców opierając się tylko na dobrej zabawie i kochaniu samego siebie. Niestety zauważyłem też, że tacy „zdolni” mężczyźni są często bardzo niepokorni i mają jakiś autodestrukcyjny gen, który w perspektywie długofalowej prowadzi ich statek prosto na skały. Prędzej czy późnij ich życie staje się katastrofą. Może ma to związek z ich niską zdolnością do samokontroli, niezdolnością do odraczania przyjemności w czasie na rzecz sięgania po natychmiastową gratyfikację, predyspozycją do uzależnień i skłonnością do deprecjonowania wartości solidnej wiedzy i solidnych doświadczeń innych.
Zaobserwowałem też drugi wzorzec. Mężczyźni, którzy wkładają świadomy wysiłek w zdobywanie wiedzy i umiejętności, którzy podchodzą do tematu analitycznie i technicznie, to mężczyźni, którzy często w perspektywie długofalowej uzyskują coraz to większe sukcesu na różnych polach życia, a nie tylko w sferze relacji z kobietami. Początkowo ich techniczne podejście może spowalniać ich proces rozwoju, ale z czasem stają się oni bardziej solidni, zaczynają się wszystkim bawić i na dodatek rozumieją stojące u podstaw reguły gry, które czasem potrafią być brutalne. Na szczęście potrafią oni od tych brutalnych zasad gry się dystansować dzięki czemu te zasady ich nie wyniszczają i nie skłaniają do kompensacji, która często prowadzi ludzi do upadku.
Warto jest więc podchodzić technicznie i analitycznie do rozwoju w sferze relacji z kobietami, warto uczyć się zarówno umiejętności należących do strategii Alpha jak i umiejętności należących do strategii Omega, ale nie warto prezentować technicznego i analitycznego podejścia podczas interakcji z kobietą.
Zwykle po prostu nie chcesz być psychoanalitykiem lub analitykiem zachowania kobiety i nie chcesz zachowywać się jak jakiś skalibrowany w fabryce robot. Chcesz się dobrze bawić, chcesz nadawać pewien rytm, prowadzić w tańcu i po prostu sprawiać, że rzeczy wyglądają tak jakby same się działy.
Na gruncie jakim jest Twój dobry nastrój, miłość do siebie samego i bycie sobą będzie się jednak znajdował bardzo solidny fundament, którego kobiety nie zobaczą. Tym fundamentem będzie Twoje techniczne i analityczne podejście, które działa w tle.
Jeśli jednak sprawisz, że interakcja z kobietą będzie w sposób oczywisty jawić się jak zadanie do wykonania lub co gorsza jak rozbrajanie bomby, to umknie Ci coś ważnego, czyli Twoja dobra zabawa. W takiej sytuacji jest ogromna szansa na to, że stosowane przez Ciebie umiejętności jakie normalnie są skuteczne będą zabarwione takimi emocjami, taką wibracją, która wymyje całą „chemię” z interakcji i zwiększy u kobiety jej chęć do „unikania” Ciebie jak ognia.
Popatrz więc na to w ten sposób…
Gruntem jest Twoje dobre samopoczucie, miłość własna i w mądry sposób rozumiane bycie sobą, a fundamentem postawionym na solidnym gruncie jest analityczne i techniczne podejście do tematu, a w tym rozwijanie umiejętności zaliczanych do strategii Alpha i Omega. Kobieta nie widzi fundamentów, nie widzi tego gruntu, na którym faktycznie stoi dom, ale widzi grunt, który otacza dom i zakłada, że na takim samym gruncie stoi dom. Widzi też cały dom. Widzi drzwi, okna, ściany, dach, które reprezentują tutaj przebieg waszej interakcji.